Inne

17.02.2021 20:18

Warcraft Początek - Recenzja

Weekendowe, niewymagające kino polecić można fanom serii gier Blizard, na podstawie których film jest oparty. I właściwie tylko fanom. Przewidywalny scenariusz ratują odniesienia do kultowej serii fantastyki, dopracowane animacje i sceny batalistyczne. Nie da się ukryć, że widowisko należy do bardzo nierównych.

Mimo podstawowych błędów fabularnych np. brak wiodących postaci nie da się jednoznacznie obrzucić błotem twórców projekcji. Pomijając cały patos wyobraźnie rozpalają postaci orków, które należą do znacznie lepiej zarysowanych niż reprezentanci przymierza - ludzie. Ci z kolei są przewidywalni i zagrani bez wyrazu, może poza magami wydającymi się jedynymi trzeźwo myślącymi przedstawicielami ludzkiej rasy. Orkowie to natomiast zaprawieni w boju żołnierze zastraszeni przez nieczyste moce i tyranie władcy. Armie protagonistów i ich od linijki odrysowaną historie można określić mianem deja - vu. Na szczęście z pomocą przyszły sceny wojenne, które zależnie w moim gustu mogą robić korzystne wrażenie. Czuć emocje i siłę hordy podczas wojennych okrzyków. Przebieg walk jest analogiczny do przebiegu gry, a wszyscy wielbiciele strategii łatwo przeniosą doświadczenia sprzed monitora na to co zobaczą podczas seansu. Obawiać się można było faworyzowanie jakiejkolwiek rasy,ale to tylko złe przeczucia. Na pochwałę zasługują tu również magowie kompetentnie rzucający zaklęcia.

Świat fantasy i wirtualnej rozgrywki został przeniesiony przez reżysera Duncana Johnesa w skali 1:1. Ma to swoje wady i zalety. Nie zapominajmy, że poza rzeszą wiernych graczy, istnieją również widzowie nie obcujący z sagą. Ci mogą się rozczarować. Produkcja nie wyszła naprzeciw oczekiwaniom potencjalnych zwolenników fantasy , nie robiąc nic by ich w ten świat wciągnąć. Po 5 min zarysowania fabuły następuje dynamiczne rozwinięcie wielowątkowej akcji. Reżyserska karuzela nie sprzyja zaprzyjaźnieniu się z nowo poznanym światem, a tym bardziej utożsamieniu się z którymkolwiek bohaterem. Być może twórcy nie chcieli kompromisów i za grupę docelową obrali entuzjastów świata Warcrafta?

Efekty graficzne po części rekompensują to niedociągnięcia. Rasa orków porusza się jak żywa. Ich mimika wyraża negatywne emocje w sposób autentyczny. Osada Hordy i włości Przymierza wyglądają wybornie. Nawet podróż wiwerną, czyli latającą jednostką bojową mogła się podobać, ale na szczególną pochwałę zasługuje impakt ciosów młotem tęgich orków.

Całość trzyma w napięciu do samego końca, choć finał rodem z serialu tasiemcowego pozostawia wiele do życzenia. Mówi do widza “przyjdź na kolejną edycję a dowiesz się co będzie dalej”.

Tyle musi wystarczyć na dobry początek. Twórców usprawiedliwa wielkość uniwersum z World of Warcraft, która przerasta przedstawienie jej w jednej ekranizacji. Jeśli miałeś choćby przez chwile styczność z blizardowskimi strategiami lub MMORPG warto się nad filmem pochylić. Podróż w świat bogaty i fascynujący.